fbpx

Maja Lesińska, założycielka Natural Flow w Gdańsku rozmawia z Barbarą Budyn-Galea – instruktorem na kursie terapii czaszkowo krzyżowej w Olsztynie. Nabór na omawiany kurs, edycja 2022 wciąż trwa! Przeczytaj poniższy artykuł i dowiedz się, jak wygląda terapia i dla kogo jest przeznaczona.

O szczegółach terapii czaszkowo krzyżowej

“Jest pracą z ciałem, która podąża za zdrowiem człowieka, za naturalną wewnętrzną inteligencją, która jest w ciele, które doskonale wie, czego potrzebuje do zdrowia”.

Maja Lesińska:
Nazywam się Maja Lesińska, jestem terapeutą czaszkowo-krzyżowym, mam przyjemność organizować kursy dla Barbary Budyn – Galea. Na co dzień pracuję jako terapeuta, podczas kursów asystuję kursantom. Z Basią będę pracować już kolejny rok. Jako obserwator, jako kursantka sprzed trzech lat, poznałam Basię nie tylko jako wspaniałego terapeutę, ale i pedagoga, który potrafi przekazać ogrom wiedzy, którą ma. Jest także najzdolniejszą studentką osteopatii.
Basiu witam Cię bardzo serdecznie i dziękuję, że przyjęłaś moje zaproszenie.

Barbara Budyn-Galea:
Dziękuję bardzo. Ja się bardzo cieszę, że nasza współpraca przebiega bardzo dobrze i że masz cierpliwość do mojej osoby, dziękuję Ci bardzo. Cieszę się, że możemy się dzisiaj spotkać, może uda nam się rozwiać czyjeś wątpliwości, może kogoś zachęcimy. Zobaczymy.

Maja:
Basiu przedstawiłam Cię jako instruktora i studentkę osteopatii. Czy chciałabyś jeszcze coś od siebie dodać?

Basia:
Tak, jestem instruktorem i terapeutą terapii czaszkowo – krzyżowej z wieloletnim stażem, studiuję osteopatię w tej chwili. Jestem pedagogiem, mamą trójki nastolatków, więc swoje doświadczenie, takie prywatne, jeśli chodzi o pracę z dziećmi i różnymi przypadkami klinicznymi (nie tylko rodzinnymi) mam.
Jestem typem człowieka, który cały czas, notorycznie próbuje pogłębiać swoją wiedzę różną formą kursów, szkoleń czy właśnie studiów, w wieku kiedy powinnam już teoretycznie siedzieć i nic takiego nie robić. Terapia jest formą żywą, tak jak każdy człowiek jest inny, tak i praca z ciałami jest różna. Medycyna się rozwija i wszelkie formy terapeutycznej pracy z ciałem, również. Dlatego, gdy coś nowego się pojawia — ja to zgłębiam, studiuję i automatycznie tę wiedzę, do której udaje mi się dojść, staram się przekazywać moim kursantom.

Maja:
Ja ze swojej strony mogę jeszcze dodać, że niezwykłą przyjemnością dla mnie jest możliwość uczestnictwa przy okazji każdej edycji kursu, gdyż na tych kursach, które organizuję dla Basi, również asystuję i jest to o tyle niesamowite doświadczenie nie tylko ze względu na kursantów i na to co się dzieje w trakcie kursu, ale na to, że za każdym razem Basia wnosi coś nowego i nie ma dwóch takich samych kursów tak naprawdę. Ta wiedza o ciele tak dynamicznie się rozwija, a dzięki dociekliwości Basi, za każdym razem dowiadujemy się czegoś innego. Za co Cię bardzo cenię.

Basia:
To jest też to, że bazą do naszej pracy jest anatomia i fizjologia, bez tego nie ma pracy terapeutycznej. Natomiast każdy kurs jest inny ze względu na ludzi, którzy na niego przychodzą. Tę atmosferę na kursie, dynamikę pracy, dynamikę procesów, jakie zachodzą, tworzą kursanci. Pracujemy wspólnie, dzielimy się swoją historią, współuczestniczymy w procesach i to jest niesamowicie ważny element tej pracy, to zaufanie, które my tworzymy między sobą a którym docelowo obdarzać nas będą pacjenci. Dlatego te siedem modułów kursu, to czas, aby nauczyć się korzystać z tego zaufania i nauczyć się jak je przyjmować i jak sprostać, pewnej odpowiedzialności, która z tym jest związana.

Maja:
Płynnie przeszłyśmy do tematu kursu, bo właściwie nasza rozmowa jest skierowana do osób, które zastanawiają się nad tym czym jest terapia czaszkowo-krzyżowa i czy chcieliby się jej nauczyć. Już w styczniu rozpoczynamy kolejną edycję kursu w Olsztynie i to czas, kiedy tworzy się grupa. Basiu powiedz, tak w pigułce, czym jest ta terapia?

Basia:
Jest pracą z ciałem, która podąża za zdrowiem człowieka, za naturalną wewnętrzną inteligencją, która jest w ciele, które doskonale wie, czego potrzebuje do zdrowia. My tu niczego nie wymuszamy, a podążamy za procesami, które się dzieją, wspieramy je swoją obecnością, włączamy się w nie, w konkretnych przestrzeniach naszego ciała i oddajemy swoją obecnością moc ciału do tego, aby znalazło swoją równowagę.

W terapii mamy specyficzne podejście à propos zdrowia i leczenia, jako takiego; większości ludzi kojarzy się to z operacją czy magiczną pigułką, która wszystko zabierze. To nie jest tak. Te procesy, te mechanizmy leczenia naszego ciała, naszej tkanki; to, że jest ona w stanie się goić, że jesteśmy w stanie wychodzić z naprawdę trudnych stanów chorobowych, to jest tylko i wyłącznie zasługa naszego organizmu. Ok. możemy wziąć lek, który zniweluje objawy, możemy poddać się operacji, która często jest niezbędna, ale to, że jakiś organ, jakaś część ciała zostanie zoperowana to jedno. A to, że nasze ciało musi się zagoić, musi podjąć samo inicjatywę do tego, żeby komórki zasklepiły ranę, żeby układ odpornościowy sprawił, że ciało będzie właściwie funkcjonowało, żeby ta adaptacja naszego organizmu, do tego co się zadzieje, mogła właściwie funkcjonować, to jest tylko zdolność powrotu do zdrowia naszego organizmu.

Nikt za nas nie ma takiej możliwości, aby z zewnątrz zastąpić cały ten mechanizm. My go możemy wspierać i to robimy. Natomiast pracując terapią czaszkowo-krzyżową odwołujemy się do tych naturalnych procesów, które w ciele następują. Nie jesteśmy w stanie ich zmusić. I nie ma osoby, która wie lepiej od organizmu, czego on w danym momencie potrzebuje, ponieważ ten balans dzieje się poza naszą świadomością, my sobie nie zdajemy sprawy jak bardzo mocno, 24 h na dobę nasz organizm pracuje, żeby zachować równowagę, żeby żyć i móc funkcjonować na najwyższym poziomie, w jakim w danym momencie jesteśmy w stanie osiągnąć.

Maja:
Tak. I mówi się, że te nasze ciała są absolutnie doskonałe, że potrafią sobie same radzić ze wszystkim. Tylko czasami nie mają takiej mocy, żeby przywrócić swoje zdolności do samo uzdrawiania. Stąd też potrzebne są te nasze dłonie, które w odpowiedni sposób dotykając ciało i uaktywniając je, mogą przywrócić nie tylko tę równowagę, ale też zasoby ciała do samo uzdrawiania.

Basia:
Stwarzamy pewne warunki, które ułatwiają ciału dojście do zdrowia. Wspomagamy proces swoją uważnością, swoim skupieniem, tym, że podczas pracy nie robimy w głowie listy zakupów, tylko rzeczywiście jesteśmy z pacjentem swoją obecnością, z tym zaufaniem, spokojem i osadzeniem w tym procesie, który się dzieje. Jest to dla mnie nieziemskie zjawisko, że ciało tak łatwo zdaje sobie sprawę z tego co się dzieje, że jak tylko pojawiają się możliwości do tego, aby podjąć proces leczenia, to ciało natychmiast w to wchodzi. My swoją uważnością przechodząc przez wszystkie struktury, zagłębiając się w pewne elementy naszego organizmu i skupiając się na układach, które w danym momencie pracują, jesteśmy w stanie wspomóc i wzmocnić te procesy. Z szacunkiem i miłością dla ciała, bez próby wymuszania zjawiska, które chcemy osiągnąć, to ciało podyktuje nam tempo i sposób, jakiego potrzebuje, aby tę równowagę znaleźć.

Maja:
I to, co ważne w terapii czaszkowo-krzyżowej, to wszystko jest bezinwazyjne. Ciała lubią tę formę pracy ze względu na to, że nie ma tam absolutnie żadnej ingerencji w tkanki i nie wiąże się to z mocną dynamiczną pracą.

Basia:
Myślę, że w dzisiejszym życiu chronicznie jesteśmy poddawani różnego rodzaju presjom i dlatego ciało tak łatwo oddaje się w nasze ręce, ze względu na to, że wreszcie oddajemy mu sprawczość, gdzie nic nie wymuszamy i pozwalamy wewnętrznej inteligencji na to, żeby poprowadziła proces uzdrawiania tak, jak potrzebuje, tak jak chce i jak jest dla niej najlepiej. Sama sobie krzywdy nie wyrządzi.

Maja:
Tak, w sposób, na który nasze ciało jest gotowe. A wracając do kursu — Basiu jakbyś miała powiedzieć, dla kogo jest ten kurs, kogo zapraszamy i komu może się przydać?

Basia:
Większości osób, które pracują z ciałem, w każdym tego słowa znaczeniu, jeśli chodzi o pracę fizjoterapeutyczną, ale też innymi metodami. Zawsze jest to inny rodzaj palpacji, inny rodzaj czucia, który w sobie wyrabiamy, inny rodzaj spojrzenia na ciało, na same procesy, które się w tym organizmie dzieją. Na pewno dla fizjoterapeutów, osób związanych ze środowiskiem medycznym, którzy chcą pogłębić swoją wiedzę i kontakt z ciałem, w trochę mniej standardowy sposób, tak bym powiedziała. Na pewno dla pedagogów, neurologopedów i logopedów, to znaczna część osób, które przychodzą na kursy z tej grupy zawodowej. I jak najbardziej tutaj się to sprawdza, ponieważ ta praca, którą wkładamy niesamowicie dobrze się, przekłada na dzieci, na to jak one funkcjonują, jak sobie radzą w szkole. Na dzieci z różnego rodzaju dysfunkcjami i niepełnosprawnościami. Efekty, które mamy w tej pracy, często są wręcz takim zjawiskiem zakrawającym na niemożliwe.

Maja:
Na cud.

Basia:
Właśnie tego słowa nie chciałam użyć. Mamy coś takiego w sobie, że większość z nas uważa, że tak, jak to stare powiedzenie „że dzieci i ryby głosu nie mają”. Dzieci mają głos i ich ciała mają cudowną wiedzę na temat swoich potrzeb, bo jeszcze ich ciała nie są przelane doświadczeniami naszego życia, chorobami, doświadczeniami emocjonalnymi. I to dojście do zdrowia młodego człowieka płynie niesamowicie szybko i w naprawdę piękny sposób. Jest to dar, taka możliwość pracy z drugim człowiekiem.

Maja:
Dla kogo jeszcze? Powiedziałaś o środowisku medycznym, osobach, które pracują już innymi metodami, ale czy tylko takie osoby? Czy nie ma grup społecznych, które by mogły sięgnąć po ten kurs i pomóc np. sobie i nie koniecznie w gabinecie go wykorzystywać?

Basia:
Mam otwartą specjalną furtkę dla rodziców dzieci z różnego rodzaju dysfunkcjami, problemami i tutaj jak najbardziej tak, aczkolwiek od razu przyznaję, że praca z rodziną jest najtrudniejszym elementem naszej pracy. Natomiast na kursie tłumaczymy procesy, które się odbywają w ciele człowieka i to też często rodzicom „otwiera oczy”. Aczkolwiek tak, jak powiedziałam, jest to kurs oparty mocno na anatomii i tutaj proponuję zaopatrzyć się w tę wiedzę. Na samym kursie o anatomii też mówimy.

Maja:
Tak na kursie jest bardzo dużo teorii, przez którą przeprowadzasz kursantów. To nie jest medycyna, jednak tej wiedzy jest dość sporo i tego tematu nie pomijasz.

Basia:
Wszystkie osoby, które mnie uczyły, od których ja czerpałam swoją wiedzę; nauczały, że wszystkie zjawiska, które zachodzą w naszym ciele, są oparte o fizjologię, to jest ten podstawowy imperatyw. I żeby wiedzieć, dlaczego się dzieje tak, a nie inaczej, musimy znać mechanizmy, które w naszym organizmie się odbywają. Bo bez tego to tak trochę „jak dziecko we mgle”, trochę po omacku pracujemy, a nie na tym to polega. Poza tym im głębiej poznajemy takie szczegółowe, tkankowe zależności, tym łatwiej nam się poruszać po tym ciele i odnaleźć przy tych procesach, przy których asystujemy. To dla nas jako terapeutów jest wtedy bardziej zrozumiałe.

Sama wiesz, jak to było na pierwszym module i jak bardzo się poszerzała wiedza i znajomość, ta pewność siebie im więcej tych elementów anatomicznych i fizjologicznych poznawaliście. Na początku mówimy o jakiejś kości czy sercu, że ona pracuje i ma jakieś połączenia, najpierw czarna magia, a potem nagle się okazuje, rany rzeczywiście i jeszcze wewnętrznie połączone z tkanką miękką. My ucząc się z atlasu, patrzymy płasko, ciało ludzkie jest wielowymiarowe i należy poznawać i próbować się przemieszczać po tym organizmie wielowymiarowo, jeśli będziemy się postrzegać tak płasko, to nie wiele będziemy w stanie zaoferować.

Dodatkowym bardzo ważnym elementem naszej pracy jest uwzględnienie całego środowiska, z jakim pacjent do nas przychodzi, czyli środowiska, w jakim żyje, w jakim stanie emocjonalnym i duchowym jest. Jakie miał wcześniejsze doświadczenia. Z terapii na terapię pacjenci się zmieniają, ale też to nie znaczy, że nie będzie regresu, że pacjent nie ma jakiejś trudniejszej sytuacji życiowej, coś się zadzieje, np. strata pracy czy obecna sytuacja na świecie, bardzo wpływa na ludzi, jesteśmy zestresowani, żyjemy w pełnym lęku środowisku i to ewidentnie wpływa na to, jak nasz organizm funkcjonuje.

Maja:
I nie da się tego ciała wyłączyć, ono też uczestniczy w tym bardzo aktywnie.

Basia:
Oczywiście. Powiedziałabym, że jest takim głównym motorem do tego jak reaguje nasz organizm. Psychika jest elementem, który trzeba uszanować i zauważyć.

Ania: Czy osoba, która nie jest fizjoterapeutą, nie pracuje w zawodzie medycznym, powiedzmy, zaczyna z czystą kartą, jest w stanie odnaleźć się na kursie?

Basia (do Mai):
Ty jesteś tego przykładem, chociaż nie tylko Ty. Jak ja zaczynałam swoją przygodę z terapią czaszkową, też byłam taką „czystą kartą”. Uważam, że we wszystkim jest tak, że jeżeli ja mam determinację, jeśli potrzebuję zgłębiać pewien temat, jeśli czuję, że jest to moja droga i chcę ją pogłębiać; nie tylko ‘liznąć’ i uważać, że jestem ekspertem w czymś. Tylko przyjąć z pewną pokorą, to, że jeszcze jestem ‘malutki’ w kontekście do całego organizmu i tego czego powinienem się nauczyć i jest dla mnie ważne, aby przyswoić w danym momencie, żeby być w tym dobrym. I chcę się dalej rozwijać. To jak najbardziej ‘tak’.

Powiedziałabym, że często się zdarza tak na kursach, że to są takie perełki. Przychodzi ktoś, bo bardzo, bardzo chciał i zrobiłyśmy wyjątek; i się okazuje, że prawdziwa gwiazda rośnie. Takich osób jest sporo. I to jest niesamowite, bo kończą terapię czaszkowo-krzyżową, potem wchodzą inne zakamarki medycyny i w takim wypadku, dlaczego nie. Tylko nie jest to zabawa, trzeba mieć to na uwadze. Tak jak wszystko inne w życiu, jeśli chcemy być w czymś dobrzy to, trzeba się temu trochę oddać, mieć przestrzeń, aby zgłębiać, aby się dokształcać, aby pracować.

Bo to też jest clou. I to, że przyjdę na kurs, posłucham jak Basia się będzie produkowała, po dotykam kilku ciał, a potem między jednym a drugim kursem nie robię nic, to niewiele wyniesie taka osoba z kursu. Właściwie nie wyniesie nic. A na dodatek co kurs będziemy widzieli coraz większą przepaść między taką postawą a osobami, które będą próbowały. Dlatego, że będą pogłębiały swoje zdolności, ich czucie będzie się poprawiało. Bo jeśli nie pracujemy, to nasze czucie pozostaje na tym samym poziomie.

Ania (gość):

Ja właśnie obawiam się, tego lęku, że będę się bała zepsuć kogoś, że cały czas wiem i umiem za mało.

Maja:
Aniu, tak jak Basia powiedziała… kurs jest fundamentem i bazą. Trwa 7 modułów, tak naprawdę można powiedzieć, że cały rok. Z przerwami między modułami, na pracę, aby to czego się nauczycie w module poczuć i praktykować. Każdy z nas zaczynał w warunkach domowych, dotykając domowników i słuchając ich ciał. I tak z modułu na moduł, ta pewność przychodzi.

Basia:
Poza tym jest jeszcze, jeden podstawowy element w tej terapii. My oddajemy władzę i sprawczość ciału, Jeśli zostawię swoje ego za drzwiami, tak jak powinnam to zrobić w tej pracy; nie będę niczego wymuszać, tylko posłucham co te tkanki do mnie, mówią i czego potrzebują, to nie zepsuję kogoś.

To nie jest tak, że terapia czaszkowo-krzyżowa jest dla wszystkich, tak jak inne techniki pracy z ciałem, trzeba wybrać odpowiedni dla siebie. Ale żeby wybrać, to najpierw trzeba spróbować. My prowadzimy Was w tym i jeśli słuchacie tego co mówimy i podążacie za tym, minimalizujecie wszelkie ryzyko.

Prawda jest taka, że jak się człowiek uprze, żeby coś komuś zrobić, to zrobi (Maja: Nawet bez dotykania ciała). To po pierwsze. Po drugie, to jest też Wasz wewnętrzny proces. Normalnie spotykamy się z pacjentem raz w tygodniu, raz na dwa, raz na trzy tygodnie, nie spotykamy się z nim codziennie. A Wasze ciała podczas kursu, Wasza psychika, Wasze środowisko przez krótki okres czasu będzie ciągle pracowało w tej terapii. Dochodzi wtedy do pewnych zmian, takiej sensytyzacji, delikatności, która się w Was pojawia. To zmienia. Nie raz były osoby na kursie, które najpierw preferowały, taką sztywną fizjoterapię, były bardzo strukturalne, a jednak odnajdywały się w tej terapii. To nie znaczy, że jedno jest lepsze od drugiego. Przyjdzie pacjent, który będzie potrzebował np. punktów spustowych, a przyjdzie też taki, który będzie potrzebował delikatniejszej pracy. Natomiast terapeuta, który może płynnie operować pomiędzy jedną a drugą terapią, jest w stanie zaoferować większe możliwości.

Maja:
Wspomniałaś także, czym jest ten kurs dla kursantów. Bo jest to też bardzo ważny element, o którym szkoda by było nie wspomnieć, że tak naprawdę (ja patrzę z perspektywy doświadczeń nie tylko swoich, ale także kursów, w których uczestniczę, asystując) dla każdego uczestnika; to, co powiedziała Basia, który wchodzi z taką otwartością, gotowością i chęcią nauki, to znaczy, że ćwiczę, przyjmuję i doświadczam. To jest też element nauki, doświadczając poprzez pracę z własnym ciałem. I uwierzcie mi, że przez te 7 modułów może się zadziać i najczęściej dzieje się taka zmiana w perspektywie, w ogóle spojrzenia na siebie i na ciało, i na nasze życie, że patrząc na siebie, kim byłam na pierwszym module, a z jaką zmianą wychodziłam po siódmym; to jest po prostu niesamowity proces, który dzieje się sam, z udziałem tego co ukryte w naszym ciele.

Basia:
Proces, o którym mówisz, to się dzieje. Mówiłyśmy o pacjentach, że nikt im nie daje przestrzeni, aby posłuchać samych siebie. Ale my sobie także nie dajemy tej przestrzeni. I to jest to, co Wam da ten kurs, taki moment zatrzymania i posłuchania czego moje ciało potrzebuje, czego ja potrzebuję. Nie co mi się wydaje, że jakaś wycieczka, spa, itd. To jest cudowna rzecz. Ale żeby móc się cieszyć z czegoś takiego, to muszę zadbać o moje komóreczki, które będą w stanie doświadczyć tej przyjemności. Bo jeśli są zbyt prze bodźcowane, zbyt zmęczone, to dodatkowa stymulacja może im tylko zaszkodzić.

Często nie dbamy o nasze ciała i zamiast ich słuchać, tylko dokręcamy śrubki, bo muszę zrobić to czy tamto, bo dzieci, bo praca. Nie podążamy za procesami, nie słuchamy; boli mnie, ale będę to ignorował. I jak trafiają do nas tacy pacjenci, to już trafiają w takim stanie, że ledwo wchodzą przez drzwi. To po pierwsze nauczy Was, jak pacjent może czuć się w trakcie pracy, a po drugie jak pozwolić sobie odpuszczać te ciężary.

Maja:
I to się będzie zadziewało w trakcie. Bo cudownym momentem i elementem takiego kursu jest to, że ćwiczymy, doświadczamy i praktykujemy sami na sobie. Czyli możemy poczuć, czym jest taka terapia, ale nie da się, kładąc być jak model, bo nasze ciało poddaje się procesom, których się nie da wyłączyć. I to jest wartość dodana, i zawsze to będę podkreślała, że idąc na taki kurs, możesz dla siebie zrobić taką ‘robotę’, o której nie jesteś w stanie pomyśleć.

Basia:
Ja z tego względu, zachęcam właśnie, żeby zainwestować w taki kurs wyjazdowy. Żeby nie być jedną nogą na kursie, a drugą w domu, w pracy. Bo podczas zajęć od 9.00 do 18.00 jestem w ciągłym procesie, moje ciało doświadcza. I potem, zamiast usiąść i pozwolić organizmowi, aby zaadoptował te zmiany, które się zadziały, rzucam się w wir codzienności i dodatkowego stresu. Dlatego te kursy wyjazdowe dają tę możliwość, aby pobyć z samym sobą, tym co się zadziało. A Olsztyn daje jeszcze dodatkowe możliwości wyjścia na spacer nad jezioro, czego nie można doświadczyć na innych kursach.

Maja:
Właśnie, chciałam powiedzieć o tym Olsztynie, bo poprzednio byłyśmy w leśniczówce i wydawać by się mogło, że tylko w głuszy można znaleźć cudowne przestrzenie, ale sala „Fundamenty Zdrowia”, gdzie będziemy od stycznia pracować z Wami, jest w ciszy, nie jest to centrum, kilka kroków dalej jest jezioro, więc będzie można skorzystać z natury. Blisko jest także miejsce, w którym będzie można skorzystać z noclegów, o czym będę informować kursantów. Ale samo to, że nie wracamy do domu, gdzie absorbują nas dzieci bądź inne obowiązki, tylko możemy pobyć sami ze sobą…

Basia:
Ale też wymienić się doświadczeniami z innymi, bo to zaufanie, które się buduje na kursie, między kursantami, jest też niezmiernie ważnym elementem. Bo drugi terapeuta niektóre rzeczy inaczej będzie postrzegał, inaczej może zaobserwować coś z zewnątrz, co się wewnątrz grupy dzieje. To jest gigantyczny zasób. Sama wiesz, że po kursach tworzą się przyjaźnie, które latami trwają. Wystarczy popatrzeć na nas.

Maja:
Tak i już się nie mogę doczekać tego stycznia, bo ja uwielbiam te wyjazdy i bardzo cenię sobie to, że Basia jest taka otwarta i pozwala mi na to, żeby wyszukiwać takie miejsca; żeby to nie były takie tuzinkowe sale konferencyjne, tylko żeby były przyjazne i przepełnione dobrą, ciepłą atmosferą, bo to też sprzyja relacjom, więziom, ale przede wszystkim nasze ciała kochają takie miejsca.

Zaczynamy w trzeci weekend stycznia, 21-23.01.2022 r. w Olsztynie w „Fundamentach Zdrowia”.
Przed nami i przed Wami wielomiesięczna przygoda. Czas, aby poznać siebie, bo my z tymi różnymi maskami i kombinezonami, w poustawiani w rolach, często zapominamy co tak naprawdę siedzi wewnątrz nas. I ten kurs jest właśnie taką drogą do siebie. Ja to tak postrzegam.


Zapraszamy Was bardzo serdecznie

Share This