Mam nerwicę natręctw, czyli zaburzenie obsesyjno-kompulsywne (OCD). Tak, dobrze czytasz! Patrzę na kaloryfer i liczę szczebelki. Widzę kratki, kafelki, jakieś powtarzające się elementy i zanim się zorientuję, już je liczę. Zdarza mi się nagminnie coś przekładać, przestawiać, poprawiać. Przez lata zajadałam też smutki, odreagowywałam stres jedzeniem, czasem kompulsywnie, a potem bezlitośnie się za to osądzałam. I przez wiele lat uważałam, że coś jest ze mną nie tak. Że to jakaś moja niepoprawność, defekt, coś, czego powinnam się pozbyć, żeby wreszcie funkcjonować „normalnie”.
A kto właściwie ustalił, co jest normalne?
Przez lata próbowałam walczyć z tym, jak funkcjonuję. Kontrolować siebie, poprawiać, dopasowywać. Bo przecież jeśli robisz coś inaczej niż większość ludzi, to od razu pojawia się myśl, że powinnaś coś ze sobą zrobić. Tylko ile energii zużywamy na tę nieustanną walkę? Ile możliwości przestajemy dostrzegać, kiedy całą uwagę skupiamy na tym, co uznaliśmy w sobie za niewłaściwe?
W pewnym momencie zaczęłam zadawać sobie zupełnie inne pytania. Co, jeśli nie wszystko, co jest we mnie inne, musi być złe? Co, jeśli mogę przestać oceniać siebie za to, jak funkcjonuję? I co, jeśli moja odmienność może być również źródłem możliwości, których dotąd nie dostrzegałam?
Nie oznacza to, że OCD jest po prostu darem. Zaburzenie obsesyjno-kompulsywne potrafi być bardzo obciążające i wiem, że dla wielu osób wiąże się z ogromnym cierpieniem. Ale nie chcę już sprowadzać całej siebie do tego, co kiedyś uznawałam za swoją niepełnosprawność. Mogę dostrzegać trudności, a jednocześnie z ciekawością odkrywać własny sposób funkcjonowania.
A co, jeśli Twoje ciało ma Ci coś do powiedzenia?
Niedawno spotkałam się z Sarą, która była akurat w Trójmieście, i poprosiłam ją o sesję Access Bars. Ale od początku wiedziałam, że chcę, żeby dołączyła do niej dwa dodatkowe procesy pracy z ciałem, które znam z Access Consciousness.
To był dla mnie ogromny GAME CHANGER!
Przy intensywności moich ostatnich dni, ilości spotkań, wydarzeń i wszystkiego, co się działo, ta sesja była dla mnie niezwykle cennym doświadczeniem. Poczułam, jak bardzo potrzebowałam przestrzeni dla siebie i swojego ciała. Nie kolejnego zadania do wykonania, nie następnej próby naprawiania siebie, tylko chwili, w której mogłam po prostu otrzymywać.
Moje ciało ma swoją historię. Doświadczyło złamania, operacji i wielu sytuacji, które pozostawiły po sobie wspomnienia, napięcia i określone reakcje. Coraz bardziej interesuje mnie to, jak mogę z nim współpracować, zamiast ciągle próbować je kontrolować.
I właśnie dlatego wybrałam te dwa dodatkowe procesy. Byłam ciekawa, czego jeszcze mogę doświadczyć, kiedy przestanę zakładać, że moje ciało powinno funkcjonować w określony sposób.
OCD, ADD, ADHD - a co, jeśli nie musisz ciągle się dopasowywać?
Zastanawiam się, ile osób żyje z poczuciem, że są niepoprawne tylko dlatego, że funkcjonują inaczej.
Osoby z OCD, czyli zaburzeniem obsesyjno-kompulsywnym, mogą doświadczać natrętnych myśli i przymusu wykonywania określonych czynności. Osoby z ADD, określeniem używanym dawniej w odniesieniu do trudności z uwagą i koncentracją, często słyszą, że są rozkojarzone, nieobecne albo powinny się bardziej postarać. Dziś takie trudności opisuje się zwykle w ramach ADHD, które może występować również bez wyraźnej nadpobudliwości. Są też osoby w spektrum autyzmu, które na co dzień mierzą się z oczekiwaniem, że powinny zachowywać się i reagować tak jak większość.
Oczywiście to różne sposoby funkcjonowania i różne doświadczenia. Nie chcę wrzucać ich do jednego worka. Łączy je jednak coś, co bardzo mnie porusza: jak często człowiek zaczyna oceniać siebie przez pryzmat tego, czego inni od niego oczekują.
„Skup się”. „Przestań to robić”. „Nie przesadzaj”. „Zachowuj się normalnie”.
Ile razy można to usłyszeć, zanim zacznie się wierzyć, że naprawdę jest z nami coś nie tak?
W materiałach Access Consciousness dotyczących pracy z ciałem pojawiają się również odniesienia do OCD, ADD, ADHD i spektrum autyzmu. To jeden z powodów, dla których tak bardzo interesują mnie możliwości tych procesów. Nie traktuję ich jako leczenia zaburzeń ani zamiennika profesjonalnej pomocy. Są dla mnie sposobem na odkrywanie własnego doświadczenia ciała, zadawanie pytań i wychodzenie poza automatyczne ocenianie siebie.
Bo co, jeśli nie musimy wybierać między uznaniem swoich trudności a uznaniem własnej wartości? Co, jeśli możemy zadbać o siebie i jednocześnie przestać traktować swoją odmienność jak coś, czego należy się wstydzić?
Jakie to dwa procesy? Zapraszam Cię na 3-dniową Klasę na Ciało
Podczas 3-dniowej Klasy na Ciało Access Consciousness poznajemy procesy energetycznej pracy z ciałem i odkrywamy inne możliwości kontaktu z nim. To przestrzeń, w której nie musisz udowadniać, że jesteś wystarczająco dobra, sprawna, spokojna czy „normalna”.
Możesz przyjść z ciekawością. Ze swoim ciałem, jego historią, pytaniami i wszystkim, co do tej pory uznawałaś za swoją niepoprawność.
Opowiem Ci również o dwóch procesach, które wybrałam podczas sesji z Sarą, i o tym, dlaczego były dla mnie tak interesujące. Być może odkryjesz w tej pracy coś zupełnie innego niż ja. I to jest właśnie piękne - nie musimy mieć takich samych doświadczeń ani dokonywać takich samych wyborów.
Nie obiecuję, że trzy dni zmienią diagnozę czy usuną wszystkie trudności. Zapraszam Cię natomiast do odkrywania, jak to jest przestać nieustannie walczyć ze swoim ciałem i zacząć zadawać mu pytania.
A co, jeśli to, co przez lata uznawałaś za swoją niepoprawność, nie musi definiować tego, kim jesteś?
Jeśli czujesz ciekawość, zapraszam Cię na 3-dniową Klasę na Ciało Access Consciousness. Aktualne terminy i możliwość zapisu znajdziesz na mojej stronie. Pamiętaj również, że możesz skorzystać z płatności ratalnej.
Z kim się zobaczę?
Nie odkładaj Siebie na później.
Maja Ławicka