Masz gdzie mieszkać. Masz pracę. Może partnera, dzieci, przyjaciół. W lodówce jest jedzenie, rachunki są zapłacone, a na wakacjach też byłaś.
Patrząc z boku, trudno byłoby znaleźć powód do narzekania.
A jednak czasem budzisz się rano i myślisz: „Czy to już wszystko?”.
I natychmiast robisz sobie wyrzuty.
Bo przecież inni mają gorzej. Bo powinnaś być wdzięczna. Bo tyle osiągnęłaś. Bo naprawdę nie masz na co narzekać.
Więc nie narzekasz.
Wstajesz, robisz kawę, odpowiadasz na wiadomości, organizujesz dzień. Uśmiechasz się, kiedy trzeba. Załatwiasz kolejne sprawy.
Tylko to pytanie nie znika.
Czy naprawdę tak ma wyglądać reszta mojego życia?
A kto powiedział, że powinnaś być szczęśliwa właśnie z tego?
Zastanawiałaś się kiedyś, skąd wiesz, co powinno dawać Ci szczęście?
Dobry związek. Stabilna praca. Własne mieszkanie. Udane dzieci. Pieniądze na koncie.
To wszystko może być wspaniałe.
Ale czy kiedykolwiek zapytałaś siebie, czy właśnie tego pragniesz?
A może przez lata realizowałaś plan, który powstał, zanim jeszcze zdążyłaś poznać samą siebie?
Najpierw trzeba skończyć szkołę. Potem znaleźć pracę. Założyć rodzinę. Kupić mieszkanie. Zabezpieczyć przyszłość.
I pewnego dnia okazuje się, że wszystkie punkty zostały odhaczone.
Tylko Ty gdzieś po drodze zniknęłaś.
Nie dlatego, że zrobiłaś coś źle.
Może po prostu tak długo skupiałaś się na tym, co należy zrobić, że przestałaś pytać, co chciałabyś wybrać.
Najtrudniej przyznać się do tego, że chcesz więcej
Jest takie zdanie, które potrafi zamknąć człowiekowi usta na lata:
„Powinnaś być wdzięczna za to, co masz”.
Oczywiście, że możesz być wdzięczna.
Możesz kochać swoją rodzinę, doceniać pracę, cieszyć się domem, który stworzyłaś.
I jednocześnie pragnąć czegoś więcej.
Jedno nie wyklucza drugiego.
Możesz kochać partnera i chcieć więcej przestrzeni dla siebie.
Możesz być dumna z wychowania dzieci i marzyć o przygodach, które nie mają nic wspólnego z byciem mamą.
Możesz lubić swoją pracę i czuć, że masz ochotę stworzyć coś zupełnie innego.
Dlaczego tak często traktujemy własne pragnienia jak dowód niewdzięczności?
Dlaczego „chcę więcej” miałoby oznaczać „to, co mam, jest niewystarczające”?
A co, jeśli oznacza po prostu, że jesteś żywa, ciekawa świata i nadal masz ochotę tworzyć?
Ile lat można czekać na właściwy moment?
Znam to czekanie.
Kiedy dzieci będą starsze.
Kiedy będzie więcej pieniędzy.
Kiedy w pracy zrobi się spokojniej.
Kiedy schudnę.
Kiedy nabiorę pewności siebie.
Kiedy przestanę się bać.
Zawsze znajdzie się coś, co powinno wydarzyć się najpierw.
Ja zaczęłam zmieniać swoje życie w wieku 46 lat.
Mogłam uznać, że jest za późno. Że przecież mam już swoją historię, obowiązki i określone możliwości.
Mogłam też zacząć pytać, czego jeszcze nie wiem o sobie i o tym, co mogę stworzyć.
Nie miałam gotowej mapy.
Ale miałam wybór.
I dzisiaj, kiedy prowadzę klasy Access Consciousness, wiem jedno: nie potrzebujesz znać całej drogi, żeby zrobić pierwszy krok.
Może nie potrzebujesz kolejnego celu
To ciekawe, jak często próbujemy rozwiązać poczucie pustki, dokładając sobie następne zadanie.
Nowy kurs. Nowa dieta. Kolejny projekt. Remont. Podróż. Awans.
Przez chwilę pojawia się ekscytacja.
A potem wraca znajome uczucie.
I znowu zaczynamy szukać.
Nie ma nic złego w nowych celach. Sama uwielbiam tworzyć, działać i odkrywać kolejne możliwości.
Ale warto czasem zapytać:
Czy wybieram to dlatego, że naprawdę tego pragnę, czy dlatego, że nie chcę poczuć tego, co dzieje się we mnie?
To pytanie nie zawsze jest wygodne.
Może się okazać, że wcale nie chcesz kolejnego awansu. Chcesz mieć czas na malowanie.
Że nie potrzebujesz większego domu. Chcesz częściej zapraszać do niego ludzi.
Że nie marzysz o następnych wakacjach. Chcesz przestać żyć tak, żeby przez cały rok czekać na dwa tygodnie wolnego.
A może odkryjesz coś zupełnie innego.
Coś, czego nikt nie mógłby wymyślić za Ciebie.
Access Consciousness - a co, jeśli nie musisz wiedzieć, czego chcesz?
Jednym z powodów, dla których tak bliskie stało mi się Access Consciousness, jest jego podejście do pytań.
Nie musisz natychmiast znać odpowiedzi.
Nie musisz wymyślać nowej wersji siebie.
Możesz zacząć od ciekawości.
„Co jeszcze jest możliwe?”
„Gdybym nie musiała spełniać niczyich oczekiwań, co bym wybrała?”
„Co sprawiłoby mi dziś radość?”
To ostatnie pytanie wydaje się banalne.
A jednak spróbuj na nie odpowiedzieć.
Nie pytam, co powinnaś zrobić. Co będzie pożyteczne. Co przyniesie pieniądze. Co spodoba się rodzinie.
Pytam, co sprawiłoby Ci radość.
Może masz odpowiedź natychmiast.
A może odkrywasz, że od dawna nikt Cię o to nie pytał. Nawet Ty sama.
W Access Consciousness przyglądamy się również temu, jak nasze punkty widzenia wpływają na wybory.
Jeśli wierzysz, że dobra matka zawsze poświęca się dla dzieci, możesz mieć trudność z wybraniem czegoś wyłącznie dla siebie.
Jeśli uważasz, że odpoczynek trzeba sobie zasłużyć, możesz nie pozwalać sobie na niego nawet wtedy, gdy jesteś wyczerpana.
Jeśli jesteś przekonana, że w pewnym wieku nie zaczyna się nowych rzeczy, możesz nie zauważać możliwości, które pojawiają się tuż przed Tobą.
A gdybyś mogła zakwestionować te przekonania?
Nie po to, żeby udowodnić, że były złe.
Po to, żeby sprawdzić, czy nadal chcesz według nich żyć.
Nie musisz burzyć swojego życia, żeby zacząć tworzyć inne
Czasem, kiedy mówimy o zmianie, wyobrażamy sobie wielką rewolucję.
Rozwód. Rzucenie pracy. Przeprowadzkę na drugi koniec świata.
A przecież zmiana może zacząć się znacznie ciszej.
Od odmówienia czegoś, na co nie masz ochoty.
Od zapisania się na zajęcia, o których myślisz od lat.
Od rozmowy, którą ciągle odkładasz.
Od jednego popołudnia tylko dla siebie.
Albo od przyznania przed samą sobą: „Chcę czegoś więcej. Jeszcze nie wiem czego, ale chcę to odkryć”.
Nie każda potrzeba zmiany oznacza, że obecne życie jest złe.
Czasem oznacza po prostu, że jesteś gotowa na kolejny rozdział.
I nie musisz czekać, aż ktoś da Ci na niego pozwolenie.
A co, jeśli szczęście nie jest czymś, na co trzeba zasłużyć?
Przez lata uczymy się, że najpierw trzeba zrobić wszystko, co należy.
Najpierw obowiązki. Potem przyjemności.
Najpierw sukces. Potem odpoczynek.
Najpierw wszyscy inni. Potem Ty.
A jeśli to „potem” nigdy nie nadejdzie?
Jeśli ciągle będzie coś pilniejszego?
Właśnie dlatego powtarzam: Nie odkładaj Siebie na później.
Nie musisz dziś podejmować żadnej wielkiej decyzji.
Ale możesz zacząć zauważać, ile razy w ciągu dnia rezygnujesz z siebie, nawet o tym nie myśląc.
I możesz zacząć wybierać inaczej.
Jeśli chcesz poznać narzędzia, które pomagają przyglądać się własnym punktom widzenia, zadawać nowe pytania i odkrywać możliwości, zapraszam Cię na czterodniową klasę Podstawy Access Consciousness.
Nie przychodzisz tam po odpowiedź, jakie życie powinnaś prowadzić.
Przychodzisz odkrywać, jakie życie chciałabyś tworzyć.
A zanim zamkniesz ten artykuł, mam dla Ciebie jedno pytanie:
Gdybyś nie musiała już nikomu udowadniać, że Twoje życie jest udane, na co miałabyś dziś ochotę?
Maja Ławicka
Certyfikowana Facylitatorka Access Consciousness®
Nie odkładaj Siebie na później.